poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział czwarty

- Co?! Mam przepraszać tego palanta, że się na niego wydarłam, gdy wsadził mi rękę pod bluzkę?!
- Nie mów tak na niego. Artur jest...
- Tak wiem jaki jest! - wrzasnęłam. Miałam już dość tego, że właśni rodzice mi nie wierzą. Oto jak ten dupek okręcił sobie ich wokół palca. W tej chwili miałam ochotę go rozszarpać.
- To przynajmniej bądź dla niego milsza. Zrób to dla nas - powiedzieli i wyszli.


***
- Co cię napadło? - spytał tata, gdy goście już poszli.
- Miałam pozwolić, by jakiś zboczeniec mnie macał?! - powtórzyłam po raz kolejny tego wieczoru.
- Musiałaś się pomylić! Może to była poduszka.
- Chyba umiem rozróżnić rękę od poduszki!
- No to na pewno jest inne wytłumaczenie. Artur jest...
- Za grzeczny, żeby coś takiego zrobić - przerwałam im - tak wiem!
- Ale to nie zmienia faktu,że powinnaś go przeprosić. Wiesz, jaką on miał minę? Biedaczek...





Artur:



Monika:


Rodzice Moniki:


Przyjaciółki Moniki (Magda, Agata, Ania, Zosia,Marta)















Brat Moniki (Marcin):


Wychowawczyni dziewczyn mgr. Lucik:



Wiem, że ten rozdział jest krótki, ale są zdjęcia, tak jak obiecałam. Następny będzie  dłuższy. :)
Komentujcie to dla mnie ważne :D

1 komentarz:

  1. hej, zapraszam na naszego nowego bloga - life-is-a-trap.blogspot.com, gdzie pojawił się prolog. mam nadzieję, że opowiadanie ci się spodoba, wyrazisz szczerą opinię i zaobserwujesz. pozdrawiam x - amy

    OdpowiedzUsuń