czwartek, 21 marca 2013

Rozdział trzeci

***
-A pamiętasz ten moment gdy...
-No, a potem było to...
-To było genialne!
-Ta.. Tyle, że oczywiście Marta musiała to zniszczyć!
-Ej no! Nie moja wina, że to było nudne!
Wychodząc z kina trajkotałyśmy jak najęte. Nic dziwnego. Nasz ukochany aktor grał rolę główną. Czekałyśmy na ten film tak długo! Nawet kiedy się żegnałyśmy czułam, że nic  nie zmąci mojego szczęścia. Niestety myliłam się. Wchodząc do pokoju, stanęłam jak wryta. Zobaczyłam tam bowiem nikogo innego niż mojego ukochanego nowego sąsiada.
-Co ty tu robisz? - spytałam oschle. Odwrócił się.
-O! Cześć! jak ostatnio się widzieliśmy nie zdążyłem się przedstawić. Jestem Artur - powiedział i wyciągnął rękę. Ja dalej mocni zaskoczona podniosłam dłoń by się z nim przywitać i to był mój błąd. Artur podszedł do mnie i podstawił mi nogę, a ja używając ostatniej deski ratunku, złapałam się go mocno.
-Znamy się dopiero parę minut, a ty już na mnie lecisz - zaśmiał się. Odepchnęłam go mocno i głośno wyraziłam swój sprzeciw.
-Chyba w twoich snach! A teraz wynoś się z mojego pokoju!
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, księżniczko - zachichotał - le wiedz, że się jeszcze spotkamy.
Mrugnął do mnie i wyszedł. Niestety miałam dziś pecha, bo po chwili zawołała mnie mama. Odetchnęłam głośno parę razy, by się uspokoić. Przywołałam na swojej twarzy sztuczny uśmiech i weszłam do salonu. Moim oczom ukazał się widok jak z obrazka. Artur i jego rodzice siedzieli na kanapie. Natomiast moi na fotelach. Widać, ze dobrze się dogadywali. Na ich twarzach gościły uśmiechy. Wprost idealny podwieczorek. Wkurzyło mnie to, lecz nie dałam sobie tego po sobie poznać. Chciałam dosunąć sobie sofę, jednak Artur powiedział:
-Chodź tutaj! Posunę się - uśmiechnął się. oczywiście udawał idealnego syneczka. Zacisnęłam zęby ze złości i ze sztucznym uśmiechem usiadłam sztywno koło niego. Rodzice powrócili do rozmowy, a on położył mi rękę na kolanie. Była niesamowicie ciepła i delikatna.  Ze wstrętem odrzuciłam tę myśl i strzepnęłam rękę.
-Jak to traktujesz gościa? - szepnął mi do ucha.
-Tak jak na to zasłużył - uśmiechnęłam się słodko.
-Uuu... Jaka drapieżna kocica!
-Daruj sobie. Nie uda ci się.
-Ja nigdy nie przegrywam.
-Tym razem przegrasz. 
-Czyżby? - szepnął i pochylił się w moja stronę. Poczułam jak wsadza mi rękę pod bluzkę i głaszcze po plecach. Tego juz było za wiele. Błyskawicznie wstałam i krzyknęłam.
-Jak śmiesz! ty deblu! Nienawidzę cię! - krzyknęłam i nie zwracając uwagi na cisze, którą wywołałam, pobiegłam do swojego pokoju, głośno trzaskając drzwiami.



A więc macie rozdział trzeci. Chciałam dodać jeszcze zdjęcia, ale tata grozi, że mi wyłączy komputer więc postaram się kiedy indziej je dać. Przepraszam, że tak żadko dodaje rozdziały, ale po prostu moi rodzice są dość surowi ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz