sobota, 16 lutego 2013

Rozdział pierwszy




- Córciu! Idź powiesić pranie na strychu!
Ugh... No tak... Tylko moja matka jest tak szalona, żeby kazać mi w środku zimy wieszać pranie na strychu, gdzie jest -10 stopni. Ale cóż... Pokornie poszłam do przedpokoju. Wcisnęłam pierwsze lepsze buty nawet ich nie zapinając. Założyłam za dużą bluzę taty i wyszłam z miską pełną prania. Poszłam na górę, otworzyłam strych i zaczęłam wieszać pranie. Gdy skończyłam, Wzięłam miskę i wyszłam ze strychu, zamykając głośno drzwi. Na zakręcie schodów szybko się odwróciłam i nagle wpadłam na kogoś. Straciłam równowagę, lecz ,,ktoś" mnie podtrzymał. Zobaczyłam, że miał czarne conversy, spodnie z dziurami lekko za ciasne jak dla niego i niebieską bluzę. Powoli podnosiłam wyżej głowę. Pierwsze na co zwróciłam uwagę  były jego ogromne zielone tęczówki. Od razu mi się spodobały. Jednak kiedy zauważyłam resztę jego twarzy, krew się we nie zagotowała. Owszem był niezwykle przystojny, ale to nie to spowodowało moje odczucie. A mianowicie jego kpiący uśmiech. Próbowałam się wyrwać, lecz on dalej mnie trzymał.
- Czego chcesz? - warknęłam oschle.
- O! Jakie miłe powitanie dla nowego sąsiada!
- Nowego co?! - zbił mnie z tropu.
- Nowego sąsiada - powtórzył jakbym była nierozumna.
- O! a więc może jako nowu sąsiad w koncu mnie puścisz?
tym razem puścił. Szybko go wyminęłam i biegiem zeszłam po schodach.
- Fajne ubranka! - krzyknął za mną i zaśmiał się. Zignorowałam go. Wparowałam do domu, Ściągnęłam z siebie buty mamy i bluzę taty i pognałam do pokoju, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenia pozostałych domowników.



I mamy pierwszy rozdział. Kolejne postaram się dodać jak tylko będę mogła. Komentujcie czy wam się podobał czy nie to dla mnie ważne :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz