- Oj, proszę cię! Chodź ze mną na lodo!
- Monika! Mówiłam ci! Nie chce mi się!
- Oj, no weź! Nie chce iść sama!
- Przecież będzie tam twoja kuzynka!
Zamyśliłam się.
- Ale możliwe, że nie będzie mogła przyjechać!- odpowiedziałam po chwili. Aga westchnęła.
- Ok, postaram się, ale niczego nie obiecuję!
Rzuciłam jej się na szyję.
- Och dziękuję, dziękuję, dziękuję!
- Tak wiem. Też cie kocham. Zobacz moja mama.
Wsiadłyśmy do samochodu.
" Może ten dzień nie będzie aż taki zły" pomyślałam.
***
" Sorry, ale jednak nie mogę iść na lodo :("
Wpatrywałam się w ekran komórki.
" No weź! Czemu?"
" Mój brat źle się czuje i muszę z nim zostać :("
Uhhh... No jasne. Trudno. Klaudia i jej koleżanki miały przyjść. Zawsze coś.
***
- Co się tak uśmiechasz?- zapytała moja kuzynka. Jak tylko weszłam na lód na mojej twarzy zakwitł uśmiech. Bo ON tam był.
- A tak po prostu.
- Jasne. Który to?
- Ten co stoi na środku.
- Niezły- Klaudia uśmiechnęła się uwodzicielsko- Jak ma na imię?
- Robert. Ale ja i moje przyjaciółki nazywamy go Robi.
- Robi? Serio?- uniosła brwi- Zresztą nieważne. Chodź pojeździć.
Ja jechałam tyłem przed Klaudią i gronem jej koleżanek. Momentalnie podchwyciły przezwisko i darły się na całe lodowisko. Po pół godzinie stwierdziły, że muszą się napić i zaszły z tafli. Ja zostałam. Jeździłam wokół, a potem się zatrzymałam i pustym wzrokiem wpatrywałam się w zegar.
- Uwaga!- wrzasnął ktoś, ale zanim zdążyłam się odwrócić straciłam przytomność.
***
- Monia? Słyszysz mnie?
Otworzyłam oczy. Leżałam na łóżku, a wokół stali jacyś ludzie. Zaraz ja ich znam! Mama, tata, mój brat, Aga, Asia, Maja, Zuzia, Maja i... Robert?
- Cześć- powitał mnie jakbyśmy znali się od zawsze- Jak się czujesz?
Mój tata rzucił mu mordercze spojrzenie.
- Gdzie ja jestem?- zapytałam jak kompletna idiotka.
- W szpitalu. A wiesz dlaczego? Bo ten tutaj jegomość, wpadł na ciebie na lodowisku i złamał ci rękę!- powiedziała Aga wskazując palcem Roberta. W jej oczach była wściekłość.
- Ale jak to? Kiedy?
- Byłaś wczoraj na lodowisku?
- Ja... nie pamiętam.
- No to teraz wiesz, że byłaś. A on...
- To był wypadek przysięgam! Nie widziałem cię!- popatrzyła na mnie błagalnie. Jego oczy były tak cudownie brązowe.
- Ok- odezwała się Asia- Kto idzie na kawę?
Z pokoju wyszli wszyscy, oprócz Agi i Roberta, którzy mierzyli się wściekłym wzrokiem. Rzuciłam jej błagalne spojrzenie. Odwróciła się na pięcie, ale zatrzymała się przy drzwiach i powiedziała do Roberta:
- Obserwuje cię- i wyszła.
- Więc- zaczęłam- co się właściwie stało?
Robert opowiedział mi wszystko: to jak jechał tyłem, jak na mnie wpadł, jak straciłam przytomność i jak moja kuzynka zadzwoniła do moich rodziców i na pogotowie. I o tym jak wziął mnie na ręce i wyniósł z lodowiska. Kiedy skończył przybrał skruszony wyraz twarzy.
- Wybacz. Naprawdę mi przykro.
Już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, kiedy do pokoju wpadła pielęgniarka.
- No Romeo, twoja dziewczyna musi odpocząć.
- To nie jest moja...
- Jakie to ma znaczenie?! Tak czy inaczej potrzebuje snu!- krzyknęła pielęgniarka i wyprowadziła Roberta z pokoju.
- To na razie- rzucił pospiesznie.
- Cześć.
Dopiero teraz poczułam jak bardzo jestem senna.
***
W szpitalu zostałam jeszcze 2 dni na obserwacji, potem wróciłam do szkoły. We wtorek na długiej przerwie, jak zwykle poszłam pogadać z przyjaciółmi. Śmialiśmy się kiedy poczułam, że ktoś puka mnie w ramię. Odwróciłam się. To był Robert.
- Mogę ci się podpisać na gipsie?- zapytał. Jego uśmiech był taki cudowny.
- Jasne.
Podniosłam rękę, a Robert delikatnie ją ujął i napisał " Zdrowia ;) Robert".
- Jak się czujesz?
- W porządku.- wszystko wokół zniknęło. Widziałam tylko jego oczy koloru czekolady.
- To fajnie.
Patrzyliśmy na siebie jak zaklęci. Nagle zadzwonił dzwonek.
- Musze iść na lekcje- powiedziałam.
- To cześć.- pożegnał się, ale nie ruszył się z miejsca. Ja tez nie.
***
- Co robisz?- szepnął mi do ucha.
- Oglądam zdjęcia. Spójrz- pokazałam mu małą kartkę papieru zawierającą tyle wspomnień- to jeszcze z gimnazjum. Wtedy jeszcze nie sądziłam, że dożyje tak podeszłego wieku.
- Przestań! Masz dopiero 25 lat wszystko przed tobą!- obrócił mnie do siebie i pocałował. Jak zwykle przeszył mnie gorący dreszcz w okolicach kręgosłupa.
- Monia, muszę cie o coś zapytać.- powiedział, patrząc mi w oczy. Wstrzymałam oddech. Uśmiechnął się gdy wyciągał z kieszeni małe czerwone pudełeczko. Kiedy je otworzył, zobaczyłam śliczny pierścionek z cyrkonią.
- Kochanie wyjdziesz za mnie?
- Tak!- krzyknęłam i pocałowałam go jak jeszcze nigdy dotąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz